Spojrzałam na basiora z zaciekawieniem i lekkim strachem. Nie był to
pierwszy wilk czytający w myślach jakiego spotkałam; z jednym się
wychowywałam. Żyjąc z nim musiałam nauczyć się blokady myśli, jednak
dziś z jakiegoś powodu nie chciałam jej użyć. W głębi serca bardzo mnie
to zdziwiło. W końcu nie znałam wilka, który stał przede mną.
- Jak się nazywasz? - zapytałam. - Moje imię znając życie znasz.
- Mówią mi Faust. Długo tu stałaś?
- Przecież możesz sprawdzić.
Uśmiechnął się.
- Zawsze lepiej zapytać.
Całkiem niezły - pomyślałam z niesmakiem, jak najlepiej ukrywając te myśl.
- Więc?
- Niezbyt. Jakoś z kilka minut temu. No i nie od razu cię zauważyłam.
Pokiwał głową i rozejrzał się. Ja natomiast miałam czas żeby się mu przyjrzeć. Miał grubą (pewnie) miękką sierść, poza tym piękne bursztynowe oczy.
- Długo tu mieszkasz? - powiedziałam znienacka.
<Faust?>
- Jak się nazywasz? - zapytałam. - Moje imię znając życie znasz.
- Mówią mi Faust. Długo tu stałaś?
- Przecież możesz sprawdzić.
Uśmiechnął się.
- Zawsze lepiej zapytać.
Całkiem niezły - pomyślałam z niesmakiem, jak najlepiej ukrywając te myśl.
- Więc?
- Niezbyt. Jakoś z kilka minut temu. No i nie od razu cię zauważyłam.
Pokiwał głową i rozejrzał się. Ja natomiast miałam czas żeby się mu przyjrzeć. Miał grubą (pewnie) miękką sierść, poza tym piękne bursztynowe oczy.
- Długo tu mieszkasz? - powiedziałam znienacka.
<Faust?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz