środa, 25 marca 2015

Od Fausta

> Przysiadłem na sporym głazie, na polanie. Wiatr wiał z zachodu czochrając moją sierść. Spojrzałem w dal. Choć zwykły wilk nic by tam nie dostrzegł, ja posiadając moc spotkanego niedawno basiora mogę opuścić wilcze ciało i jako duch wyruszyć w dowolne miejsce na świecie, patrząc co się dzieje. Teraz moje myśli były kilometry od wilczego ciała. Mój duch śledził śnieżnobiałą waderę błądzącą w śnieżycy. Och Ira... Dlaczego my się rozstaliśmy?
> Nagle wadera się zatrzymała. Nasłuchiwała i nagle odwóruciła się w moim kierunku gotowa zaatakować.
> ~ To ja słodka - szepnąłem, jednak na marne. Ona nie mogła mnie usłyszeć, ani zobaczyć. Odwróciła się rozdrażniona uczuciem bycia obserwowaną. Zaskoczona zaczęła uciekać.
> Biegłem za nią, ona jednak dalej uciekała. W pewnym momencie zatrzymała się przed wysokim, rudym basiorem. Byłem mimo wszystko gotowy bronić Irę, samiec jednak objął ją łapą. Ona wtuliła się w jego sierść. Ira...
> Cały obraz zniknął. Znów byłem w swoim ciele. Żałuję, że tamto widziałem. Szkoda... Szkoda, że nigdy nie powiedziałem jej co czuję... Czemu byłem wtedy taki głupi? W sumie... Aris też była niczego sobie... Ciekawe, co u niej?
> Zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie moją kolejną ukochaną. Polaris biegła w moim kierunku. Wystraszyłem się, ale ona tylko przebiegła przeze mnie i dołączyła do wilka biegnącego łąką.
> Ten obraz również mi się nie podobał. Nie chciałem już myśleć o moich byłych. Wróciłem do siebie. Ta cała moc jest głupia! Zero przydatności! Kopnąłem kamień leżący w trawie. Potoczył się kilka metrów, po czym zatrzymała go czarno-biała łapa. Spojrzałem na wilczycę.
> - Witaj - powiedziała cicho urokliwie mrugając. Ja przewróciłem oczami i odwróciłem się. Samica podbiegła do mnie. - Czy należysz do watahy?
> - Tak, do tej co ty - powiedziałem. Wadera była zaskoczona.
> - Skąd ty...
> - Dużo myślisz, głośno myślisz - wyjaśniłem jej.
> - Umiesz czytać w myślach? - spytała wystraszona. Ja się zaśmiałem. Postanowiłem nie komentować sprawy. Zostawię moce bursztynu dla siebie. Przytaknąłem więc Lyrze, bo tak miała na imię. Może moce tamtego basiora nie są takie złe?
>
> <Lyra?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz