środa, 25 marca 2015

Od Lyry do Sary

Szłam od dłuższego czasu przez miłą polankę. Zdawało mi się, że czuje zapach innych wilków. Jednak szczerze mówiąc inne wilki mnie nie interesują, bo i po co mi one? Nagle zauważyłam rzekę. Uśmiechnęłam się do siebie. Woda! Wskoczyłam do rzeki, która sięgała mi do piersi. Była przyjemnie chłodna, jednak nie lodowata.
- Idealna! - oceniłam.
Szłam rozbryzgując wodę na wszystkie strony. W końcu znudziła mi się lekko ta zabawa. Zamroziłam więc wodę i otoczyłam swoje łapy "niby-łyżwami" i zaczęłam się ślizgać.
- Juupiiii - krzyknęłam.
Woda przede mną zamarzała, a za mną odmarzała. Świetnie się bawiłam. Nagle coś kazało mi się zatrzymać. Zrobiłam to i zobaczyłam skrzydlatą waderę.
- Kim jesteś? Co tu robisz? - zapytała.
- Nazywam się Lyra. Ślizgam się. A ty? - powiedziałam nieufnie.
- Nazywam się Sara i patroluję swoją watahę.
A więc jednak są tu wilki? Ciekawe.
- Sorry już sę idę.
Odwróciłam się zamierzając wrócić tam skąd przyszłam, ale Sara mnie zatrzymała.
- Hej, a może zostaniesz?
- W sumie - czemu nie? - odpowiedziałam nie pewnie.
- Oki, to chodź. Oprowadzę cię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz